Producenci
Reaktor wapnia „low cost” & „low tech” 0
Reaktor wapnia „low cost” & „low tech”

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Reaktor wapnia „low cost” & „low tech”

Da się? Da się! :)

Ale jak to? Bez ph komputera, bez elektrody, bez elektrozaworu, bez kalibrowania, bez całej tej otoczki skomplikowania, którą to urządzenie zupełnie niesłusznie obrosło przez lata? Tak, da się. Zasada działania, założenia jakie muszą zostać spełnione, aby reaktor wapnia skutecznie działał są TAKIE SAME w każdym jednym rodzaju reaktora. Musimy rozpuścić wkład w reaktorze, i w formie roztworu podać go do akwarium. Aby to osiągnąć, potrzeba jednej, jedynej rzeczy - niskiego Ph, a to osiągamy poprzez podanie do kolumny reaktora gazu, dwutlenku węgla. Koniec, kropka, to wszystko, nic więcej. Skupmy się na najprostszym rodzaju reaktorów wapnia, zarazem ten rodzaj jest chyba najmniej zawodnym, bo ilość i stopień skomplikowania sprzętu jest ograniczona do absolutnego minimum. W setupie jaki zbudowałem już po raz kolejny, mamy tylko absolutnie niezbędne elementy, omówię pokrótce każdy z nich, tak, aby wszystko było jasne i klarowne od samego początku:
 butla z dwutlenkiem węgla - nie musi być „oryginalna” akwarystyczna, chyba że ktoś jest gadżeciarzem. Najtaniej butlę z CO2, dowolnej wielkości, można kupić w dwóch miejscach - gazy spawalnicze i technika gaśnicza, w każdym mieście są takie firmy. Dobrze jest mieć dwie, jedną zasadniczą, większą, drugą małą, awaryjną, taką na czas nabicia zasadniczej. 

  • reduktor - urządzenie, które redukuje bardzo wysokie ciśnienie panujące w butli, do dużo niższego, które możemy juz później wykorzystywać do wielu celów, na przykład naszego.
  • zaworek precyzyjny - niezbędny do precyzyjnego ustawienia ilości podawanego do reaktora gazu, różnica w cenie pomiędzy „takim se” a bardzo dobrym, jest niewielka, więc warto kupić dobry
  • licznik bąbelków - posłuży nam do tego, do czego został stworzony, czyli do liczenia bąbelków w określonym przedziale czasu, najwygodniej na minutę
  • zaworek przeciwzwrotny - teoretycznie potrzebny do tego, aby w przypadku skończenia się gazu, woda nie cofnęła się do reduktora i go nie uszkodziła, w praktyce nigdy mi się nie przydał, ale nie kosztuje wiele, więc warto go kupić, ja mam akurat zintegrowany z zaworkiem precyzyjnym.
  • sam reaktor wapnia - ja używam już któryś raz, bodaj najtańszego porządnego urządzenia tego typu na rynku, Delteca PF 509 - jest prosty jak konstrukcja cepa, tani, bezawaryjny i wydajny, producent deklaruje wydajność do zbiorników 500l, ja prowadziłem na nim zbiornik ponad 300l, zarośnięty sps-ami po dach, a ustawiony był na minimalny przepływ, więc deklaracja producenta jest jak najbardziej realna.
  • pompa perystaltyczna - ten element można pominąć, ale naprawdę polecam się w niego zaopatrzyć, osobiście uważam że jest niezbędny, można reaktor zasilać inaczej, może sam sobie zasysać wodę, można zasilać go z bajpasu, można osobną małą głowicą, można grawitacyjnie - WSZYSTKIE te rozwiązania przerobiłem, wszystkie są niewiele warte i skutkują wiecznymi problemami z ustawieniem i poprawną pracą reaktora, zastosowanie pompy perystaltycznej jednym krótkim cięciem pozbawia nas tych problemów, naprawdę warto. Ja używam pompy, które być może są jeszcze gdzieś do kupienia, z założenia są używane w przemysłowych zmywarkach gastronomicznych, myjniach samochodowych itp. do podawania chemii różnego rodzaju. Plusem jest w możliwość precyzyjnego ustawienia przepływu, cena i totalna bezawaryjność, minusem jest dość głośna praca na szybszych obrotach, mi to nie przeszkadza, ale jak ktoś jest maniakiem ciszy, to będzie mu przeszkadzało. Pomp stworzonych specjalnie do zasilania reaktorów wapnia na rynku jest sporo, każdy może wybrać coś dla siebie, a i pompy do innych zastosowań mogą spełnić warunki jakich wymagamy.
  • wkład do reaktora - najtańszym rozwiązaniem i nie wiem czy nie najlepszym, było od zawsze stosowanie najgrubszego dostępnego na rynku grysu koralowego, był tani jak barszcz, dostępny bez problemu i świetnie się sprawdzał - cóż może być lepszego i bardziej zaspokajać potrzeby budowy szkieletu przez koralowce twarde niż… te właśnie szkielety, rozpuszczone w reaktorze i podane do akwarium? :) Sytuacja się „nieco” skomplikowała ostatnimi czasy, wraz z nałożeniem przymusu posiadania Citesu na import tego materiału, importerom po prostu przestał się import opłacać i na rynku nie ma już tego grysu. Drugim moim ulubionym wkładem jest chyba ARM Extra Coarse od Carib Sea - jest bardzo gruby, w związku z tym nie zapycha się, nie obciąża pompy w reaktorze i nie zauważyłem żeby czegoś brakowało koralom, kiedy go używałem. Jest jednak na rynku sporo dobrych wkładów, każdy może wybrać to, co dla niego będzie najlepsze.

    Budowa i sposób działania reaktora jest niby oczywista, ale nie każdy musi ją znać, po to właśnie piszę ten krótki artykuł, żeby nawet osoby które nie mają o tym zielonego pojęcia, zrozumiały jak działa reaktor, jakie są jego zalety i jakich błędów należy się wystrzegać. Reaktor to w wielkim skrócie nic innego jak zwykły filtr przepływowy, tyle że przepływ wody z akwarium przez niego jest bardzo mały, natomiast cyrkulacja wewnętrzna musi być duża. Dlatego każdy reaktor ma pompę recyrkulacyjną, która odpowiada za ruch wody wewnątrz reaktora, ta cyrkulacja jest potrzebna do tego, aby zakwaszona CO2 woda opływała dokładnie cały wkład, oraz po to, aby nie dochodził w nim do jakichkolwiek reakcji gnilnych, które mogłyby mieć miejsce, ze względu na niewielki ruch wody przepływającej przez reaktor z zewnątrz. Do czego jest nam potrzebna pompa perystaltyczna o której wspomniałem powyżej? Odciek z reaktora, czyli roztwór rozpuszczonego wkładu, z reaktora będzie wypływał w takiej ilości, w jakiej podamy do reaktora wodę z akwarium. Jednostajność i niezmienność ilości w przedziale czasu, jest tu niezmiernie ważna. Dlatego dobra pompa perystaltyczna podaje nam wodę z akwarium do reaktora wapnia, a z niego wypływa roztwór wkładu w takiej ilości, jaką ilość wody podamy do reaktora.
    Jak ustawić reaktor? Bardzo prosto - w moim setupie robię to tak: napełniam reaktor wkładem, zamykam, podłączam wężyk podający wodę z pompy perystaltycznej do jednego króćca, do drugiego wężyk z dwutlenkiem węgla, włączam do prądu pompę recyrkulacyjną odpieniacza i to wszystko. Na początku ustawiam zaworkim precyzyjnym ilość gazu tak, aby było to około 30 bąbelków na minutę, tak zostawiam na dobę, to czas w jakim reaktor się odgazuje, wkład nasyci CO2 i wszystko zacznie normalnie pracować. Ilość odcieku to u mnie około 500ml na godzinę. Po dobie przy takiej ilości gazu i przepływie, kh w odcieku mam około 20-25. Drugiego dnia nie zmieniam nic, oprócz ilości gazu, zwiększam do około 60 bąbelków na minutę, czyli mniej więcej bąbelek na sekundę. Taka ilość pozwala osiągnąć kh odcieku około 35-40, a to już sporo. Deltec podaje że w ich reaktorach można osiągnąć kh do 80, ja nigdy nie miałem takiej potrzeby. Musicie zwrócić uwagę na jedną dość istotną rzecz - dużo lepiej jest osiągnąć jak najbardziej nasycony odciek i podawać go mniej do sytemu, nić uzyskać słabo skoncentrowany roztwór i podawać go więcej. Powodem jest to, że w taki sposób jest dużo mniejsze niebezpieczeństwo obniżenia Ph w systemie. Jedna uwaga - nie można przesadzić - zbyt duża ilośc gazu podawana do reaktora, przy zbyt małym odcieku, będzie skutkować tzw. „zagotowaniem” reaktora, dojdziemy do momentu kiedy ph w reaktorze spadnie do poziomu, który gwałtownie rozpuści wkład do postaci plasteliny, nawet papki, przez co możemy zapchać pompę recyrkulacyjną, zatkać króciec wylotowy czy w inny sposób uszkodzić reaktor. Przy ustawianiu reaktora, należy więc mieć to na uwadze i obserwować czy nic niepokojącego się nie dzieje. Mnie udało się zagotować ten reaktor przy około 100 bąbelkach na minutę.
    W kwestiach technicznych to w zasadzie chyba wszystko, teraz kilka słów o korzyściach płynących ze stosowania reaktora, zamiast metody Ballinga. Po pierwsze - dostarczamy koralowcom za jednym zamachem wszystko czego potrzebują, zarówno macro jak i mikroelementy, w dokładnie takich proporcjach jakich potrzebują, lub bardzo zbliżonych do idealnych. Metoda ta jest dużo tańsza w eksploatacji. Po początkowym ustawieniu, dobry reaktor pracuje nieprawdopodobnie wręcz stabilnie, co nasze korale kochają. Jeśli chodzi o testy, to robimy tylko Kh i to rzadko, reszta pozostaje w stosunku do kh i nie zdarzają się różnice czy rozjeżdżanie parametrów. Woda jest dużo bardziej krystaliczna niż przy dozowaniu płynów. Mamy spokój psychiczny, nie musimy tak bardzo kombinować i dozować stu różnych suplementów, tutaj wszystko dostaje się do systemu wraz z odciekiem.

    Dołączam kilka zdjęć sprzętu, samego reaktora świeżo po odpaleniu i na drugi dzień, jak widzicie, na drugi dzień woda w środku już kryształ. Jeśli macie jakieś pytania - zapraszam do dyskusji ;)

    Mam nadzieję że trochę Wam rozjaśniłem temat reaktora, przynajmniej się starałem.

    Wszystkiego dobrego!
    Seb 

Komentarze do wpisu (0)

Chmura tagów
Newsletter
Podaj swój adres e-mail, jeżeli chcesz otrzymywać informacje o nowościach i promocjach.
do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy od home.pl